piątek, 1 marca 2013

Akacja szczeciniasta (Robinia hispida)

Hmmmm...
Nie będąc ani wielbicielką,  ani nie znając  się na tego rodzaju drzewach, nabyłam  w jakimś dziwnym szale zakupów kilka lat temu, akację szczeciniastą .
                                  
.
Przywlokłam toto do Jedrzejówki i wtedy zaczęły się tzw. schody. Gdzie ją posadzić ????
Wybrałam dość reprezentacyjne miejsce na skraju hostowiska, licząc ,że jak na  akację przystało ,  zapewni moim hostom sporo cienia. O święta naiwności niedouczonego umysłu ! Okazało się,że Robinia hispida , która w naturalnych warunkach jest raczej krzewem (!!!!), nie drzewem , osiąga wysokość ok. 2 m , zaś rośina, którą kupiłam jest szczepiona na pniu . Zaczęłam wątpić, czy powinnam liczyć na pełen szału rozrost, który spełniłby moje oczekiwania.

I tak minął jeden rok... Drugi... Trzeci ... A moja akacja, jak stała w miejscu, tak stała... Do tego, zaczęła pokazywać cechy, które mnie nie tylko nie ujęły, ale wręcz uprzedziły do niej ! Samorzutnie i bezczelnie zaczęła się wysiewać po całym hostowisku  a niezwykle szybko rosnące pędy siewek ,  nie były pokryte czerwonawa szczeciną , od której pochodzi nazwa tej akacji , ale grubymi i boleśnie kłującymi kolcami. Nie raz i nie dwa, wykonując jakieś prace pielęgnacyjne na hostowisku , napotykałam je na swojej drodze a one dziwnym trafem, precyzyjnie wbijały mi się w najboleśniejsze miejsca dłoni i nóg.

W VII 2012 dojrzała we mnie myśl , ,że akacja szczeciniasta powinna znikąć z mojego ogrodu , jednak wciąż odwlekałam ostateczną decyzję , głownie dlatego , że szkoda mi było drzewa, ale i z powodu pięknego, różowego kwiecia, które pojawiało się nie tylko późną wiosną i niezawodnie w powtórnym kwitnieniu , pod jesień. Jak na zawołanie, mocne wiatry , które nawiedziły Jedrzejówkę późnym latem, rozprawiły się z nią w sposób nieco drastyczny : pewnego dnia, zobaczyłam jej koronę leżącą ok metra od osamotnionego pnia. Upadając , 'skosiła' po drodze kilka host, jak gdyby mszcząc się na koniec za to,co spotkało ją w moim ogrodzie.
Tak więc , po moim egzemplarzu Robinia hispida , zostały (bolesne) wspomnienia i kilka zdjęć, głównie zbliżeń kwiatów a ja , odetchnęłam z prawdziwa ulgą.


 Akacja szczeciniasta (Robinia hispida) , ostatnie, pamiątkowe fotki





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz :)